🌑 🌒 🌓 🌔 🌕
Odsunął się na długość ramion, żeby spojrzeć na chwilę w moje brązowe soczewki.
- Głupio zrobiłem. - przyznał.

- Nie ma o czym mówić. - odpowiedziałam z uśmiechem, próbując go rozweselić. - Zapominamy o złych chwilach, dobrze? - spytałam. Chłopak kiwnął głową i uśmiechnął się szeroko. Zeskoczyłam z blatu i skierowałam się do łuku dzielącego korytarz i kuchnię.
- Jesteś wspaniała. - powiedział z radością.
- Ktoś musi. - zaśmiałam się, puściłam mu oczko i w towarzystwie jego uśmiechu, weszłam do salonu. Spojrzałam w stronę kanapy. Hoseok najwyraźniej poszedł już do pokoju. Weszłam po schodach i chcąc nacisnąć klamkę do pokoju, poczułam dłoń na swoim nadgarstku. Ktoś w przeciągu chwili pociągnął mnie za sobą i zwinnie obracając, przycisnął do ściany. Jego czoło oparło się o moje, a jego oddech muskał moje policzki. Widząc uśmiechniętą twarz chłopaka, podniosłam dłoń i klepnęłam go w ramię.
- Jeongguk! - powiedziałam głośno, powodując śmiech chłopaka.
- Ćwiczyłem do nowej choreografii. - przyznał, poprawiając grzywkę, która spadała mu w oczy.
- Na prawdę? - zdziwiłam się. - Podpytam o to Hoseoka.
- To nie będzie potrzebne. - przyznał zmieszany.
- Więc słucham?
- Co? - zdziwił się.
- Jestem pewna, że czegoś chcesz. - zmrużyłam oczy.
- Za dobrze mnie znasz. - roześmiał się i otworzył drzwi do pokoju, naprzeciwko którego staliśmy. - Wejdź. - zaprosił mnie do środka. Kiedy usiadłam wygodnie w jednym z foteli, dołączył do nas Jimin.
- Więc o co chodzi? - spytałam zaciekawiona.
- Nayeon ma niedługo urodziny. - przyznał Jimin, opierając się o drzwi.
- Impreza niespodzianka? - spytałam. - Na prawdę? - spojrzałam w stronę Jeongguka.
- Wpadliśmy na ten pomysł kilka minut temu, nie dziw się. - przyznał brunet.
- Dobrze. - machnęłam ręką z uśmiechem. - W sprawie organizacji przyjęcia możecie na mnie liczyć.
- Wiesz, myśleliśmy bardziej nad jakimś wypadem na miasto. - przyznał Jimin, siadając obok Jeongguka.
- Klub? - spytałam zdziwiona.
- Myśleliśmy raczej o restauracji, ale klub nie jest złym pomysłem. - przyznał Jeongguk.
- Dla ciebie jest. - powiedział surowo Jimin.
- Daj spokój hyung. - burknął młodszy.
- Nie tkniesz kropelki alkoholu, dopilnuję tego. - przyznałam po chwili, czując karcący wzrok Jeongguka, kontynuowałam. - Chłopacy wiedzą? Co z prezentami?
- Nie martw się. Zorganizuj klub, my zajmiemy się resztą. - odpowiedział Jimin.
- Mogę na was liczyć? - dopytałam dla pewności.
- Tak. - przyznał Jimin - To sprawa załatwiona, macie wolne. - uśmiechnął się i wyszedł razem ze mną z pokoju Jeongguka. Każde z nas rozeszło się w swoją stronę, on do Taehyunga i Seokjina, a ja do Hoseoka. Otworzyłam cicho drzwi i weszłam do środka. Próbując nie przeszkodzić chłopakowi, zajrzałam do Myungsoo i siadając na łóżku, oparłam głowę o poduszkę. Przekręcając ją po chwili, wpatrzyłam się w światło lampki, po czym przykuwając wzrok do bruneta, lustrowałam go od stóp do głowy. Hoseok siedział na łóżku w luźnej, białej koszulce i czarnych spodenkach. Mokre włosy zaczesał do tyłu, a okulary, które miał na nosie, wydawały się za duże. Poprawił je i spojrzał na mnie, odrywając się od lektury, łapiąc mnie jednocześnie na gorącym uczynku.
- Dlaczego tak się na mnie patrzysz? - spytał cicho. - Mam coś na twarzy?
- Nie, wszystko dobrze. Po prostu nie chciałam Ci przeszkadzać. - przyznałam, poprawiając się.
- Nie przeszkadzasz. - odpowiedział i wrócił do czytania.
- Przepraszam, Hoseok, przypilnowałbyś małego? - spytałam, powodując kolejne oderwanie się chłopaka od lektury.
- Jasne. - przytaknął i wstając, przeszedł cicho obok wózka, siadając na moim łóżku. Wzięłam czystą bieliznę i weszłam do łazienki. Zdjęłam bluzkę i podchodząc do lustra, które było nad umywalką, przyjrzałam się dokładniej swojemu odbiciu. Przejechałam palcami po bliźnie, która powstała kilka tygodni temu i odkręciłam wzrok. Czując napływające do oczu łzy, zdjęłam resztę ubrań i weszłam pod prysznic. Zmoczyłam włosy i ocierając delikatnie szyję, poczułam ramiona na moich biodrach. Na początku byłam zaskoczona, po chwili jednak poddałam się podnieceniu, które mną kierowało. Czując delikatny pocałunek na prawym barku, otworzyłam oczy i odkręciłam się przodem do chłopaka.
- Hoseok, co Ty tu robisz? - położyłam dłonie na jego nagiej klatce piersiowej. Chłopak zmierzył mnie wzrokiem, zadziornie się uśmiechając. Po chwili przysunął mnie do siebie i wtedy nasze ciała się dotknęły. Miałam wrażenie, że chłopak poczuł mój dreszcz, bo przesunął dłonią po moich mokrych włosach.
- Oboje tego chcemy. - powiedział, przygryzając dolną wargę. Prąc do przodu, poczekał aż moje plecy spotkają się z oporem, a jego idealne usta złączą się z moimi. Wtedy chwycił moje dłonie i docisnął je do ściany. - Zrobimy to powoli. - powiedział pomiędzy pocałunkami i łapiąc mnie za barki, gwałtownie odwrócił, dociskając do ściany niczym worek treningowy. Zakrył moje usta dłonią i przykładając mi zimny przedmiot do pleców, docisnął go lekko, powodując ból. Czując jak moje mięśnie spinają się z każdą sekundą coraz mocniej, mocniej zacisnął dłoń, próbując uciszyć mój cichy jęk. - Myślałem, że będziesz bardziej uparta. - wyszeptał do mojego ucha, popychając zimny przedmiot, który wbił mi się w skórę. - Jesteś tylko moja. - powiedział i napierając z całej siły na moje ciało, przebił moje ciało.
*Hoseok*
Soohe jęknęła, zwracając tym samym moją uwagę. Jej twarz powoli zaczęła czerwienieć, wykrzywiając się w grymasie bólu. Odsunąłem książkę i pośpiesznie schodząc łóżka, doskoczyłem do niej. Złapałem jej ramiona i potrząsając dziewczyną, miałem nadzieję, że szybko się obudzi.
- Soohe, cholera! - krzyknąłem, budząc przy tym Myungsoo, który zaczął płakać. Soohe nadal czerwieniała i zaciskając pięści, wygięła kręgosłup. Widząc, że dziewczynie brakuje powietrza, zadziałem szybciej niż zdążyłem pomyśleć.
*Jeongguk*
Słysząc płacz Myungsoo, zaspany podniosłem się z łóżka i wyszedłem na korytarz. Wściekły otworzyłem drzwi do pokoju Soohe i Hoseoka. Już otworzyłem usta żeby coś powiedzieć, kiedy spojrzałem przed siebie zaskoczony. Chłopak ściskał koszulkę brunetki, otworzył dłoń, po czym wymierzając jej siarczysty policzek, puścił ją na łóżko. Rzuciłem się do chłopaka i łapiąc jego kołnierzyk, potrząsnąłem nim.
- Co ty wyprawiasz do cholery?! - krzyknąłem, popychając go w stronę okna.
- Spójrz! - wrzasnął na mnie, wskazując na dziewczynę, która otworzyła oczy i próbując zaczerpnąć powietrza, dławiła się własną śliną. Przykucnąłem przy łóżku i klepiąc ją po plecach, próbowałem pomóc. W końcu odzyskała spokojny oddech i pierwsze co zrobiła to wstała z łóżka, wzięła Myungsoo z wózka, próbując go uspokoić. Gdy tylko mały ponownie zasnął, wróciła do łóżka i przykryła się kołdrą. Widząc, że jest zmęczona, zmierzyłem Hoseoka wzrokiem i życząc jej dobrej nocy, wróciłem do siebie.
*Soohe*
Oparłam głowę o wezgłowie i spojrzałam w stronę przejętego Hoseoka.
- Co się stało? - zapytałam, dotykając obolałego policzka.
- Zrobiłaś się czerwona, zacisnęłaś dłonie w pięści. - przyznał. - Brakowało Ci powietrza więc musiałem cię uderzyć. - spuścił głowę.
- Mocno bijesz. - przyznałam, pocierając bolące miejsce.
- Przepraszam cię. - podszedł do mojego łóżka i usiadł na rogu. - Spanikowałem.
- Uratowałeś mnie. - zdobyłam się na uśmiech.
- Boli? - odciągnął moją dłoń i wierzchnią stroną swojej, dotknął czerwonego policzka. Kiwnęłam tylko potwierdzająco głową, na co wstał i wyszedł z pokoju. Myśląc, że chłopak przejął się całą sytuacją z uderzeniem, wstałam z łóżka. Chwyciłam za klamkę i stając w futrynie, spotkałam się z jego ciałem.
- Gdzie idziesz? - spytał zmieszany. W dłoni ściskał woreczek z lodem.
- Po to. - wskazałam palcem na przedmiot w jego dłoni, improwizując.
- Wracaj do łóżka. - powiedział i wrócił ze mną do środka. Wróciłam na miejsce i westchnęłam. Przyłożyłam zimny okład do policzka, czując pulsujący ból, który przybrał kształt dłoni chłopaka. - Lepiej? - spytał, siadając obok mnie i wsuwając rękę pod moją głowę.
- Lepiej. - skłamałam.
- Powiedz mi, jesteś na coś chora? - spytał najwyraźniej zaniepokojony.
- Nie. - przyznałam.
- To co takiego się stało, że zareagowałaś tak nagle?
- Śniło mi się coś strasznego. - przyznałam, dociskając mocniej opatrunek.
- Co takiego jeśli mogę wiedzieć? - chłopak przykrył nas kołdrą. Spojrzałam na niego zmieszana i poczułam rumieniec rozpływający się na mojej twarzy.
- Dopadł mnie tutaj. - przyznałam po chwili zastanowienia, mijając wszystkie, krępujące szczegóły.
- Kto taki?
- Ten psychol. - odpowiedziałam.
- Przecież nic Ci tutaj nie grozi. Zwłaszcza ze mną w pokoju. - powiedział. - Więc dlaczego obawiasz się, że cię dopadnie?
- Bo nie zawsze będę z wami. - przyznałam. Chłopak objął mnie ramionami i zabierając okład, odłożył go na szafkę za wezgłowiem.
- Nie pozbędziesz się mnie tak łatwo. - uśmiechnął się i pocałował moje czoło, wtulając twarz w moje włosy.
- Więc postanowiłeś dziś ze mną spać, tak? - spojrzałam w jego stronę z uśmiechem. Podniósł głowę i mrugnął.
- Muszę mieć na Ciebie oko. - przyznał, mocniej mnie przytulając. - A teraz śpij.
[popołudnie]
Usłyszałam natarczywe pukanie do drzwi. Wiedząc, że chłopcy pojechali na kolejne próby, przeszłam przez korytarz i weszłam do małego pokoiku pod schodami. Przeglądając wszystkie monitory, spostrzegłam przed drzwiami moją mamę. Wychodząc pośpiesznie z pokoju, otworzyłam jej drzwi i witając ją w przedsionku, zaprosiłam do kuchni.
- Dlaczego nie zadzwoniłaś mamo? - spytałam.
- Musiałam działać szybciej niż Ci się wydaje córciu. - przyznała.
- Myślałam, że wyjechałaś.
- Miałam wyjechać, ale mój współpracownik wszystko spartolił. - powiedziała zdenerwowana. - Zwolniłam go i teraz będę nawiązywać nowe znajomości.
- Co z Myungsoo? - spytałam zaciekawiona.
- Mogę wziąć go do siebie. - powiedziała
- Jesteś pewna mamo?
- Tak kochanie. - przytaknęła. - Będę częściej pracować w domu. - rozejrzała się po kuchni. - Gdzie twoi koledzy?
- Aktualnie są w pracy. - uśmiechnęłam się. - Mamo, zdajesz sobie sprawę, że nadal będę tu mieszkać, prawda?
- Ależ tak. - odpowiedziała. - To twoje życie córciu i będę cię wspierać w każdej podjętej decyzji.
- Dobrze mamo. - przyznałam.
- Jeśli nie będziesz miała nic przeciwko, wezmę już Myungsoo, dobrze?
- Pewnie. - posmutniałam. Mama podeszła do mnie i przytuliła mnie ciepło.
- Będziemy was odwiedzać.
- Mam nadzieję. - uśmiechnęłam się i znosząc małego na dół, włożyłam go do wózka, który stał w korytarzu.
- Masz jeszcze jakieś rzeczy małego? - zapytała
- Tak, zniosę je zaraz i pomogę Ci spakować je do samochodu. - odpowiedziałam. Po dobrej godzinie, wszystko było spakowane do samochodu, którym przyjechała mama. Myungsoo siedział w foteliku i ściskał grzechotkę, obracając ją co jakiś czas.
- Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie dobrze kochanie.
- Tak mamo, staram się, żeby tak było.
- Dzień dobry pani. - usłyszałam za plecami.
- Witajcie. - uśmiechnęła się mama i odwzajemniając ukłon, uściskała mnie na pożegnanie.
- Kocham was. - powiedziałam, kiedy wsiadała do samochodu. Kobieta zapięła pasy, przekręciła klucz w stacyjce i machając nam przez chwilę, odjechała z chłopcem. Westchnęłam kiedy zniknęła za rogiem i odwróciłam się do stojącego za mną chłopaka.
- Wszystko dobrze? - spytał Seokjin. Dopiero teraz dotarło do mnie, że przez cały ten czas jego dłoń spoczywała na moim barku w akcie pocieszenia.
- Tak. - skłamałam. - Chodźmy do środka. - przyznałam i chowając się w domu, słyszałam jak chłopak przekręca klucz w drzwiach. Weszłam po schodach i wchodząc do pokoju, który dzieliłam z Hoseokiem, zastałam w środku Taehyunga i Jimina, którzy w radością rozpakowywali swoje torby. Czując delikatne ukłucie w sercu, przeszłam do łóżka, na którym spałam i wyjęłam spod niego torbę. Od teraz należało do Hoseoka.
- Co robisz? - zwrócił moją uwagę.
- Pakuję się. - przyznałam. - Nie ma tu dla mnie miejsca.
- Co takiego? - któryś z nich podniósł głos.
- Przeniosę się do wolnego pokoju. - przyznałam, wkładając resztkę ubrań do torby.
- Nie ma mowy. - zaprotestował Taehyung.
- Są tu tylko trzy łóżka. - przyznałam, przewieszając torbę przez ramię i odwracając się do niech, westchnęłam pod nosem.
- Co za problem donieść jeszcze jedno? - zdziwił się Jimin.
- Jimin, proszę cię. - pokręciłam zła głową. - Mieszkacie tutaj we troje i każdy wchodzi sobie na głowę, robią cokolwiek osobno. - skierowałam się do drzwi. - Będę u Jeongguka. - zamknęłam za sobą drzwi i zapukałam do pokoju obok. Słysząc ciche przyzwolenie na wejście spotkałam się ze wzrokiem Namjoona, który również opuszczał dzielony pokój. Brunet spojrzał na moją torbę i zmieszany poprawił łóżko, na którym spał lider.
- Mogę się wprowadzić? - spytałam.
- Pewnie. - odpowiedział z uśmiechem, zapraszając do środka. Wsunęłam torbę pod łóżko i usiadłam na jego krawędzi.
- Chłopcy wrócili do pokoju? - spytał, wracając do składania ubrań.
- Tak. - przytaknęłam, spoglądając na zwinne ręce Jeongguka. - Kurde. - klepnęłam się w kolano, karząc za zapominalstwo. - Muszę wrócić po spodnie.
- Nigdzie się nie wybieram, więc śmiało. - zaśmiał się. Wyszłam z pokoju i pukając do drzwi obok, czekałam na odpowiedź. Słysząc głuchą ciszę, weszłam do środka, orientując się, że pomieszczenie jest puste. Lokalizując wzrokiem swoje spodnie, podeszłam do krzesła i wyciągając po nie dłoń, usłyszałam dźwięk przychodzącego SMSa. Spojrzałam w stronę telefonu Hoseoka, walcząc z samą sobą. W końcu ciekawość zwyciężyła, a ja naciskając na przycisk blokady, uruchomiłam ekran. Spoglądając na krótką treść wiadomości z nieznanego numeru, podskoczyłam. Ta suka pożałuje, że mi cię zabrała. Obiecuję Ci to skurwielu. - rozbrzmiało w moich myślach.
- Co Ty robisz? - usłyszałam od strony drzwi. Spoglądając w ich stronę, chwyciłam spodnie i wyprostowałam się szybko. Kurwa. - pomyślałam i skierowałam się w stronę chłopaka.
- Przyszłam tylko po spodnie. - powiedziałam.
- I przy okazji grzebałaś w moim telefonie? - spytał zły, marszcząc czoło.
- Sprawdziłam godzinę. - przyznałam spokojnie. - Nie macie tu nawet zegarka. - minęłam go i czym prędzej chowając się w pokoju Jeongguka, wróciłam na łóżko. Odkładając spodnie obok siebie, wyjęłam wizytówkę z kieszeni i przyglądając jej się ze skupieniem, straciłam z nią kontakt wzrokowy.
- Chcesz zrobić tatuaż? - zdziwił się najmłodszy, przeglądając wizytówkę.
- Nie. - zabrałam mu ją z rąk i schowałam pod pokrowiec od telefonu.
- W takim razie po co Ci ta wizytówka? - drążył temat.
- Żebyś się pytał Jeongguk. - przewróciłam oczami.
- Czuję tą nienawiść. - odpowiedział, uśmiechając się.
- Przecież się kochamy, prawda? - spytałam
- Prawda. - odparł, kiwając twierdząco głową.
- Trochę uszczypliwości nie zaszkodzi. - uśmiechnęłam się.
- Wredna jesteś. - przyznał, siadając obok mnie.
- Myślałam, że szybciej się tego domyślisz kochanie. - zaśmiałam się, prowokując chłopaka, który nachylił się nade mną i pocałował mnie w czoło.
- I tak mnie kochasz słoneczko.
- Pewnie. - zaśmiałam się razem z nim, opierając w tym samym momencie o ścianę.
- Pójdę pomóc Seokjinowi przy kolacji, a ty w tym czasie nigdzie nie uciekaj.
- Obiecuję. - odprowadziłam chłopaka wzorkiem i biorąc w dłonie telefon, wybrałam numer Seunggi. Po kilku sygnałach, usłyszałam jego głos.
- Lee Seunggi, słucham?
- To ja, Soohe. - powiedziałam.
- Miałem nadzieję, że zadzwonisz. - przyznał radośnie.
- Miałbyś ochotę się spotkać? - spytałam od razu.
- Jak najbardziej. - odparł zadowolony. - Kiedy?
- Za dwie godziny przy twoim salonie? - spytałam z nadzieją.
- Będę czekał.